|
|
For the week of Sierpien / August 29, 2010
„Każdy bowiem, kto się
wywyższa, będzie poniżony, a kto się
poniża, będzie wywyższony".
Dzisiejsze czytania zmuszają
nas do zastanowienia się nad jedną z
często spotykanych chorób świata. Nie
ma człowieka, który by w jakimś okresie
życia na nią nie chorował. Znawcy ludzi
twierdzą, że z tą chorobą przychodzimy
na świat, a jej wirusy umierają w nas
dopiero pięć minut po naszej śmierci.
Często występuje w połączeniu z innymi chorobami,
zwłaszcza z chciwością. Źródłem tej dążności jest pycha, czyli
chorobliwie ustawiona ambicja. Ludziom wydaje się, że są o tyle
ważni, o ile mają przewagę nad innymi. Stąd ciągle zestawiają się
z innymi, przeżywając bolesne kompleksy, gdy spotykają
silniejszych, zdolniejszych, bogatszych od siebie, gdy mogą
udowodnić nad kimś przewagę. Dla zewnętrznego obserwatora
takie postępowanie jest niezrozumiałe, często niemądre, ale pycha
zaślepia zarozumialca i nie pozwala mu dostrzec prawdy o sobie.
Pycha to groźna choroba ludzkiego ducha. Niszczy tego,
kto na nią choruje, i boleśnie rani wszystkich, którzy mają z nim
do czynienia. Większość ludzkiego cierpienia i nieszczęścia płynie
z niezaspokojonej ambicji. Niewielu też ludzi jest wolnych od tej
choroby. Jej objawy możemy obserwować w przedszkolu
i w domu starców, w kolejce przed sklepem i w salce
katechetycznej. Grozę tej choroby powiększa fakt, że żadna apteka
świata nie posiada na nią lekarstwa. Autor Księgi Mądrości
stwierdził krótko: „Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa”.
Szansa wyrwania się z tej choroby jest zawarta
w odkryciu i umiłowaniu prawdy o sobie. Aby to jednak mogło
nastąpić, człowiek musi zrezygnować z porównywania siebie
z innymi i zmierzyć się wprost i bezpośrednio z Bogiem. Dopiero
w spotkaniu z Nim jest w stanie odkryć swoją prawdziwą
i niepowtarzalną wielkość i swoją prawdziwą małość, a przez to
odnaleźć swoje własne miejsce w stworzonym przez Boga
świecie.
Również w innych miejscach Ewangelia potwierdza, że
ostatnie słowo o wartości osoby należy do Boga. W Magnificat
zostało powiedziane: „Strąca władców z tronu, a wywyższa
pokornych”. Przypowieść o faryzeuszu i celniku kończy się
stwierdzeniem: „Każdy, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto
się uniża, będzie wywyższony” (18, 14). Na dyskusję wynikłą
wśród apostołów na temat pierwszych miejsc Jezus reaguje
przynagleniem ich do służby (22, 24-27). To jasne, że służba
bliźniemu i troska o jego dobro muszą zająć miejsce ambicji i
troski o własną ważność.
Ktoś słusznie powiedział, że każdy człowiek winien mieć
coś z Kopernika. Każdy, bowiem winien odkryć, że on nie jest
Ziemią, centrum świata, wokół którego wszystko się kręci, lecz
planetą, jedną z miliardów, która razem z innymi, i zgodnie
z nimi, kręci się wokół Wiecznego Słońca, którym jest Bóg.
Kopernik długo odkrywał prawdę o ziemi i słońcu,
a ukończone dzieło trzymał w ręku dopiero na łożu śmierci.
Szczęśliwy człowiek, który przynajmniej w godzinie śmierci
dokona tego odkrycia w swoim życiu. Znak, że wyzwolił się
z owej groźnej choroby, która uniemożliwia dostanie się do
królestwa Bożego. W niebie nie ma miejsca dla ludzi pysznych.
Chrystus chce natomiast, abyśmy w naszej ziemskiej
postawie byli świadomi ceny spełnienia, czyli zmartwychwstania
sprawiedliwych.
|
|
 |
|
|
|